Czy i kiedy warto sprzedawać swój kurs online w sklepach typu Udemy, EduneoVod i Kuvi?

W ciągu ostatnich kilku lat możemy obserwować znaczące zmiany jeśli chodzi o formę prowadzenia własnej działalności, zarówno w Polsce, jak i na całym świecie. Coraz popularniejsze stają się biznesy online, umożliwiające przedsiębiorcom niezależność od miejsca w jakim się znajdują oraz możliwość rozwoju firmy na własnych warunkach. Znaczącą transformację można zaobserwować również w podejściu do klienta. Wielu przedsiębiorców postawiło na jego regularną edukację, co w efekcie nie tylko zwiększa zaufanie do marki, ale także wpływa na poprawę wyników sprzedażowych firmy.

Dużą rolę w tej kwestii odgrywają popularne w ostatnim czasie kursy online.

Wielu właścicieli firm zaczęło decydować się na taki sposób przekazywania wiedzy ze względu na łatwość dotarcia do dużej liczby odbiorców, a także ogromne możliwości jeśli chodzi o skalowalność sprzedaży tego typu produktu. Jak nietrudno się domyślić coraz większa liczba pojawiających się kursów jest wynikiem stale zwiększającego się zapotrzebowania.

 

Według danych pozyskanych na podstawie platformy Udemy w 2016 roku głównymi odbiorcami tego typu treści edukacyjnych były osoby między 21, a 34 rokiem życia, które zdecydowały się na własną rękę podnieść swoje kompetencje zawodowe i osobiste. Całkowita ilość zapisów na kursy o szerokiej tematyce wyniosła ponad 5 milionów!

Mimo ogromnej liczby zainteresowanych nauką w zaciszu własnego domu oraz przedsiębiorców z sukcesem rozwijających swój biznes w oparciu o edukację swoich klientów za pośrednictwem działań online wciąż spotykam osoby nie do końca przekonane, czy poradzą sobie na tego typu rynku. Z moich obserwacji oraz rozmów jakie przeprowadziłam ze swoimi klientami wynika, że początkujący twórcy mają sporo obaw i dylematów.

Jednym z największych wyzwań są kwestie techniczne, pozyskiwanie klientów zainteresowanych daną tematyką oraz stworzenie odpowiedniej platformy umożliwiającej uczestnikom dokonanie zakupu i przerobienie dostępnych lekcji.  Strach ten wynika na ogół z braku odpowiedniej wiedzy i mnogości zadań, jakie trzeba wykonać.

 

 

W swojej książce „Jedna kampania do wolności” (która jest jedyną na polskim rynku tak obszerną i wnikliwą publikacją na temat tworzenia i sprzedaży informacyjnych produktów online) dokładnie pokazałam to na jak wiele aspektów należy zwrócić uwagę, aby stworzyć świetnej jakości materiał edukacyjny i skutecznie dotrzeć do odbiorców, a uczę tego krok po kroku na szkoleniu stacjonarnym Kampania WOW.

Jestem zwolenniczką tego by być właścicielem swoich platform kontentowych, uważam to za niebywałą zaletę, że obecnie każda osoba zainteresowana wydaniem własnego kursu online, która nie ma wiedzy technicznej i nie do końca  chce ją osobiście pozyskiwać może skorzystać z pomocy zewnętrznych platform (np. WebToLearn, WPIdea) i również zrealizować swój cel tj. dotrzeć do klientów i sprzedać swój produkt bez oddawania kursu… ale o tym dokładnie przeczytasz w dalszej części tego wpisu..

 

Udemy, Kuvi i Eduneo.online – nowoczesne rozwiązania dla twórców kursów internetowych

 

Na przestrzeni ostatnich lat na rynku polskim i zagranicznym pojawiły się platformy posiadające rozwiązania znacznie usprawniające proces sprzedaży własnego kursu online. Jednymi z popularniejszych tego typu serwisów są Udemy oraz nasze polskie Kuvi i Eduneo. Strony te umożliwiają udostępnienie i zakup kursów o szerokiej tematyce. Znajdziemy tam między innymi materiały dotyczące programowania, rozwoju biznesu, tworzenia stron, fotografii, grafiki czy rozwoju osobistego. 

Sprzedaż kursu za pośrednictwem wspomnianych platform jest bardzo prosta. Wystarczy założyć konto i wybrać temat kursu, a następnie przygotować materiały i umieścić je na stronie. Gotowy kurs pojawia się na naszym profilu, gdzie w kilka minut można zamieścić opis, korzyści wynikające z odbycia kursu, program nauczania, a także (w przypadku Udemy) poglądowe, krótkie wideo stanowiące podgląd kursu. 

Sporym ułatwieniem jest to, że serwisy zapewniają wsparcie techniczne dla osób przerabiających dane materiały, obsługę płatności od klientów, a także dają dostęp do zoptymalizowanych stron docelowych. Dodatkowo każdy twórca może skorzystać z lekcji i materiałów edukacyjnych, które pomogą mu osiągnąć lepsze wyniki.

Oczywiście w zakresie usług mieści się również kwestia promocji. Wspomniane tu strony prowadzą regularne akcje promocyjne polegające na wyświetlaniu dopasowanych reklam osobom, które przeglądały lub korzystały z materiałów o podobnej tematyce. Na tej podstawie proponowane są też odpowiedniej wysokości zniżki. Dodatkowo portal Udemy zapewnia retargetowanie reklam na Facebooku i w sieci Google.

 

Warunki korzystania

 

Decydując się na korzystnie z zewnętrznych platform warto mieć na uwadze kwestie przychodów, jakie możemy dzięki temu uzyskać. Wygląda to bowiem zupełnie inaczej, niż w przypadku sprzedaży za pośrednictwem własnej strony. W przypadku Udemy warunkiem udostępnienia kursu jest opłata wysokiej prowizji. Portal pobiera 50% ceny każdorazowo sprzedanego kursu. Wysokość prowizji może ulec zmianie jeśli użytkownik zdecyduje się na dołączenie do wybranego programu marketingowego realizowanego przez platformę.

Jeśli chodzi o serwis Kuvi to w tym przypadku wysokość pozyskanych przez twórcę przychodów wyliczana jest nieco nieco inaczej. Jeśli użytkownik zdecyduje się udostępnić swój kurs na wyłączność to jego zysk ze sprzedaży będzie wynosił od 75% do 100% aktualnie obowiązującej ceny. Warunkiem jest jednak wygenerowanie własnego kodu rabatowego. Jeśli natomiast kurs będzie udostępniany również na innych platformach to Kuvi pobiera 50% od każdej sprzedanej sztuki.

Eduneo.onine na swojej stronie nie podaje oficjalnie informacji o wynagrodzeniu twórców zamieszczających swoje kursy na platformie. Dobrą stroną tego portalu jest wysoka jakość oraz adekwatne ceny – porównując do zaniżonych cen na Udemy.

Z powodu wysokich prowizji serwisów, w przypadku kiedy posiadamy własnego bloga lub stronę internetową, i dodatkowo aktywnie budujemy swoją markę w Internecie to obecność na tego typu platformach rekomendowałabym traktować bardziej jako miejsce do zwiększania świadomości na temat swojej marki osobistej lub firmowej. Mniej natomiast jako źródło, które ma zapewnić regularny, zadowalający zarobek.

Warto wspomnieć, że oprócz standardowych platform o których mowa w tym artykule na rynku dostępne są również katalogi będące zbiorem kursów i innych materiałów edukacyjnych udostępnionych na prywatnych stronach ich twórców. Przykładem takiego katalogu jest strona zrodlowiedzy.pl czy kursoteka.com. W przeciwieństwie do Kuvi, Eduneo.online czy Udemy każda konkretna oferta odsyła potencjalnego klienta na stronę sprzedażową twórcy, co oznacza, że ostateczna sprzedaż nie odbywa się za pośrednictwem katalogu. Jego zadaniem jest wyłącznie generowanie ruchu i docieranie do zainteresowanych odbiorców. Co więcej umieszczenie tam swojego kursu jest zazwyczaj całkowicie bezpłatne i nie wiąże się z poborem prowizji.

 

 

Kiedy warto sprzedawać swój kurs online za pośrednictwem zewnętrznych platform?

 

Korzystanie z zewnętrznych platform polecam przede wszystkim osobom początkującym. W tym przypadku jest to naprawdę spore ułatwienie, które sprawia, że w dość szybki i łatwy sposób możemy rozpocząć sprzedaż własnego kursu. Umieszczając go w jednym ze wspomnianych serwisów zdejmujemy z siebie kilka czasochłonnych obowiązków. Przede wszystkim nie musimy tworzyć własnej strony sprzedażowej oraz listy mailingowej, nie musimy też posiadać rozbudowanej społeczności. Rejestrując się na gotowej platformie potencjalnie (!) otrzymujemy bardzo duży zasięg (w przypadku Udemy jest to ok. 65 mln wejść miesięcznie w skali światowej, głównie przez osoby posługujące się  językiem angielskim).

Tak jak wspomniałam powyżej oprócz możliwości udostępnienia materiałów edukacyjnych platformy typu Udemy, Eduneo.online i Kuvi zapewniają podstawową promocję każdego kursu dbając o regularnie i sukcesywne dotarcie do nowych odbiorców. Oczywistym jest, że dokonując tam rejestracji nie ponosimy też sporych kosztów związanych z wykupieniem dostępu do własnych systemów. Dobrą strategią będzie posiadanie na jednej z tych platform swojego podstawowego kursu, aby przekierować ruch na swoje bardziej zaawansowane programy już bezpośrednio do siebie.

 

Opcja nie zawsze opłacalna

 

Mimo widocznych korzyści przed podjęciem ostatecznej decyzji polecam dokonać chłodnej kalkulacji. Należy pamiętać, że jedynie pewien procent liczby wejść na stronę typu Udemy Eduneo.online czy Kuvi będzie generowany przez naszą grupę docelową. Dodatkowo musimy mieć świadomość, że w związku z tym, że platformom zależy na wypromowaniu jak największej liczby kursów żaden z nich nie przechodzi solidnie przygotowanej kampanii.

Trudno byłoby liczyć na to, że zewnętrzne firmy podejdą do promocji naszego produktu z taką dbałością, z jaką możemy zrobić to sami. Z tego względu zarówno posiadanie własnej społeczności, jak i aktywna promocja własnego kursu, choć niewymagane są jednak ogromną zaletą, która mocno wpływa na końcową wysokość uzyskanych przez nas dochodów.

Należy pamiętać, że choć samodzielnie realizowany marketing wiąże się ze sporymi kosztami i czasem jaki trzeba na niego poświęcić to możemy mieć pewność, że wszystkie działania będą nie tylko wielokanałowe i w pełni dopracowane, a także pozwolą nam zbudować silną relację z odbiorcami. Co więcej dzięki temu, że znamy naszą społeczność będą kierowane do takich osób, które faktycznie mogą zainteresować się naszym kursem.

Są to ogromne korzyści, jeśli w perspektywie czasu mamy zamiar zbudować silną markę i sprzedawać kolejne produkty. Każda przeprowadzona samodzielnie kampania dodatkowo zapewnia nam cenne doświadczenie, którego nie uda nam się zdobyć oddelegowując te obowiązki zewnętrznej platformie.

Wadą korzystania ze wspomnianych serwisów jest to, że wszelkie kursy na ogół sprzedawane są tam w bardzo niskich cenach. Na Kuvi z łatwością można znaleźć materiały za 19, 35 lub makasymalnie 195 złotych. Co więcej bardzo często ceny te podlegają jeszcze sporym zniżkom. Dla przykładu na platformie Udemy nowym uczestnikom wyświetlane są rabaty od -50% do nawet -92%, przez co finalna cena jaką muszą oni zapłacić za dostęp do kursu jest mocno obniżona. Jedynie Eduneo.online trzyma adekwatne ceny kursów. Osobiście bardziej polecałabym więc stworzenie chociażby prostej strony sprzedażowej i udostępnianie kursów za pełną cenę.

 

Własna strona oraz korzyści z budowania własnej marki

 

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że dla osób początkujących samo stworzenie kursu jest sporym wyzwaniem. Dodatkowa promocja, kreowanie przemyślanych kampanii, stałe pozyskiwanie nowych zainteresowanych i robienie tak zwanego „szumu” wokół własnego produktu zdaje się być czymś niewyobrażalnie trudnym. Często też rodzi wiele obaw, a nawet pewnego rodzaju opór jeśli dana osoba nie miała do tej pory bezpośredniego doświadczenia w marketingu online i sprzedaży. 

Stworzenie odpowiedniego lejka marketingowego wymaga oczywiście dobrego przemyślenia całego procesu i sporego nakładu pracy. Z pewnością nie jest to coś, co przygotujemy w pół godziny. Jednak efekty jakie możemy uzyskać są naprawdę wspaniałe!

Rekomenduję stosowanie sprawdzonego i wielokrotnie przetestowanego przeze mnie i moich klientów Autonomicznego Modelu Online. Składa się z pięciu etapów: promocji (czyli pozyskiwania jak największej liczby nowych odbiorców), prekampanii (czyli rozbudzania zainteresowania np. poprzez udostępnianie darmowych materiałów), kampanii (otwarcia sprzedaży), wow-owania (wywierania na klientach jak najlepszego wrażenia) i automatyzacji całego procesu. 

 

Model ten krok po kroku opisuję w mojej książce „Jedna kampania do wolności” i uczę go bardzo dokładnie na moim 3-dniowym szkoleniu KAMPANIA WOW. Jestem jego ogromną zwolenniczką ponieważ pozwala przeprowadzić potencjalnego klienta przez cały proces w taki sposób, by miał szansę poznać nas lepiej, zainteresować się tym co tworzymy i w sposób naturalny podjąć decyzję o zakupie. Ogromną korzyścią wdrożenia tego modelu jest fakt, że pozyskany w ten sposób klient często staje się fanem naszej marki i sam zaczyna interesować się pozostałymi produktami dostępnymi w naszej ofercie. 

Konsekwentne przeprowadzanie klientów przez opisany proces zapewnia długotrwałe korzyści i jak wspomniałam powyżej pozwala na zautomatyzowane powielanie tych działań. W rezultacie nasz biznes staje się skalowalny, a my możemy czerpać regularne przychody bez potrzeby ciągłego tworzenia nowych materiałów.

 

To czy postawimy na sprzedaż kursu za pośrednictwem własnej strony, czy też zdecydujemy się na skorzystanie z platform typu Kuvi, Eduneo.online lub Udemy zależy od naszych preferencji. Każda z tych opcji posiada wielu zwolenników i przynosi widoczne korzyści. Uważam, że kanał dotarcia powinniśmy wybierać przede wszystkim w oparciu o wiedzę na temat tego gdzie przebywa nasza grupa docelowa, swoje cele biznesowe oraz dostępne zasoby.

Jeśli nie posiadamy własnej strony lub nie mamy ochoty zagłębiać się w kwestie techniczne, a dodatkowo zależy nam na szybkim starcie sprzedaży to rejestracja na zewnętrznej platformie będzie dobrym rozwiązaniem. Jeśli natomiast kluczowe jest dla nas angażowanie własnej społeczności, pozyskiwanie pełnego przychodu z każdej sprzedanej sztuki produktu oraz docelowa automatyzacja działań to zdecydowanie polecałabym własną stronę, dzięki której dodatkowo będziemy mogli krok po kroku budować swoją ekspercką markę.

A to z pewnością zaprocentuje w przyszłości!

 

Pamiętaj zostawić swój komentarz pod tym wpisem i Dołączyć na moje najbliższe szkolenie stacjonarne KAMPANIA WOW, które odbędzie się już 7-9 czerwca w Warszawie!

Do zobaczenia!

Ekspert online marketingu, przedsiębiorca, autorka bestsellera „Jedna kampania do wolności”, host podcastu Marketing MasterClass. Współpracuje z ekspertami budując ich biznesy online w oparciu o marketing internetowy i sprzedaż ich wiedzy opakowanej w kursy online.

Specjalizuje się w kampaniach e-marketingowych tworząc i wprowadzając nowe produkty do sprzedaży w internecie oraz procesach marketingowych, typu lejki i tunele marketingowe. Założycielka INSOURCE Marketing Agency (2011 rok) oraz Launch Valley Ltd (2016 rok).